Emocje, emocje i jeszcze raz emocje!

Każda z Was, która za sobą ma już przeżycie zobaczenia dwóch kresek na teście ciążowym wie, jak wielkie emocje targają w takim momencie kobietą. Radość, płacz, ogromne bicie serca, podskoki, krzyki, czasami oczywiście też rozpacz. Każda z nas w zależności od sytuacji i charakteru przeżywa to inaczej. A jak to było u mnie ? Posłuchajcie :)


Zacznijmy od tego, że z moim partnerem sypialiśmy bez zabezpieczenia dobrych kilka miesięcy. Decyzja o braku zabezpieczenia była w 100% świadoma, ale na nic nie naciskaliśmy i daliśmy się ponieść emocją ;) I tak mijały miesiące... Miałam kilka momentów, gdy spóźniała mi się miesiączka  i wtedy robiłam testy ciążowe, które zakupione wcześniej, spoczywały w szufladzie biurka ;)
I tak trwaliśmy w naszej miłości, a czas płynął i płynął...

W którymś momencie naszły mnie pytania o płodność. Miesiące mijały, a nic się nie działo. Obydwoje pracowaliśmy i studiowaliśmy, więc dużo czasu na takie rozmyślania nie było, ale mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy miałam takie myśli. Umówiłam się więc do ginekologa, i opowiadając jej naszą historię tak jak Wam, czekałam na jakieś słowa otuchy. Jednakże Pani która mnie badała, dyplom lekarza wygrała chyba na loterii, kazała czekać i pojawić się u niej za rok, jeżeli nic się nadal nie wydarzy. Nie muszę chyba mówić jak bardzo ta wiadomość mnie uspokoiła...

Jakiś tydzień po wizycie, zorientowałam się że okres spóźnia mi się już dwa tygodnie, a ja nawet tego nie zauważyłam ! Ale ponieważ był to mój dzień wolny, a Pani ginekolog odwiodła mnie od jakichkolwiek myśli o dziecku, krzątałam się po mieszkaniu ogarniając to i tamto. Po skończonej pracy usiadłam na łóżko i nie mając co ze sobą zrobić, sięgnęłam do szuflady biurka. A, niech Ci będzie ! I zrobiłam test, położyłam go na blacie i rozwieszałam pranie. Aż po kilku minutach na niego zerknęłam...
Byłam w takim szoku, że od razu usiadłam na łóżku. Po tylu negatywnych testach, niczego nie oczekiwałam... na nic nie czekałam... A tu nagle dwie, śliczne, czerwone kreski ! Targało mną tyle emocji, ze bez ruchu siedziałam chyba z dziesięć minut, słuchając tylko bicia mojego serca,które o mało nie wyskoczyło z piersi. W końcu poczułam niesamowite szczęście i jednocześnie strach, bo wszystko stało się takie realne ! Mój ukochany był w pracy, więc jedyne, co mogłam zrobić, to wysłać mu zdjęcie testu. Nie był to najlepszy pomysł powiedzenia partnerowi że będzie ojcem, Ale wtedy tylko to przyszło mi do głowy ;). Był w takim samym szoku jak ja, ale cieszył się niesamowicie. Teraz pozostało tylko potwierdzić ciążę, żeby wszystko stało się bardziej realne. Na wizytę do ginekologa umówiłam się na kolejny dzień - dłużej czekać już nie mogłam!

Byłam w takim szoku, że z miejsca usiadłam na łóżku. Po tylu negatywnych testach, niczego nie oczekiwałam... na nic nie czekałam... A tu nagle dwie, śliczne, czerwone kreski ! Targało mną tyle emocji, że bez ruchu siedziałam chyba z dziesięć minut, słuchając tylko bicia mojego serca,które o mało nie wyskoczyło z piersi. W końcu poczułam niesamowite szczęście i jednocześnie strach, bo wszystko stało się takie realne ! Mój ukochany był w pracy, więc jedyne, co mogłam zrobić, to wysłać mu zdjęcie testu. Nie był to najlepszy pomysł powiedzenia partnerowi że będzie ojcem, Ale wtedy tylko to przyszło mi do głowy ;). Był w takim samym szoku jak ja, ale cieszył się niesamowicie. Teraz pozostało tylko potwierdzić ciążę, żeby wszystko stało się bardziej realne. Na wizytę do ginekologa umówiłam się na kolejny dzień - dłużej czekać już nie mogłam!


I takie oto śliczne ziarenko (nazwane przez mojego partnera rybką;)) zobaczyłam po wizycie 
u lekarza. Wszystko zaczynało nabierać kształtów, stawać się bardziej realne i bliższe nam wszystkim. Nagle, z ogromnej miłości nas dwojga, powstała żywa, trzecia istotka - odzwierciedlenie naszych uczuć. Nie pozostało nic,tylko odliczać :

280 dni do rozwiązania !

A jak to było u Was?? :) Macie już takie doświadczenia za sobą, czy dopiero oczekujecie dwóch kresek ? :)

4 komentarze:

  1. wielkie gratulacje! to jest szczęście :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje.
    Wytrwania przynajmniej do 38 tygodnia.
    Za mną już to szczęście 🙂 Dobrze pamietam moje emocje i to, że obudziłam męża o w pół do czwartej rano 🙂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Hah, ale jak miło się to teraz wspomina, prawda? :) Pozdrawiam całą Wasza rodzinkę :*

      Usuń

Copyright © 2014 Młoda mama z pasją , Blogger