Rób w życiu to co kochasz, czyli słów kilka o moim studiowaniu

Moi drodzy, za nami kilka dni kwietnia. Co prawda o ile Święta Wielkanocne nie zapowiadały wiosny, to dzisiejszy dzień już jak najbardziej tak.  Nie wiem jaka pogoda u Was, ale w Trójmieście jest dobre 15 stopni. ;) Aż chce się żyć! :) Za mniej więcej miesiąc zaczną kwitnąć kasztany, a więc zacznie się czas matur i wyboru drogi życiowej młodych ludzi. Dla wielu, będzie to jeden z najważniejszych życiowych wyborów. Mimo, że do egzaminu dojrzałości podchodziłam dobrych kilka lat temu i wybór studiów mam już za sobą, nie były to w moim życiu łatwe momenty.


Na początek troszeczkę mojej historii ;) :

Zacznę od tego, że moim zdaniem polski system szkolnictwa jest totalnie do d... . Swoją drogę edukacji zaczynamy kształtować w momencie, który zbiega się w czasie się z odstawieniem na bok zabawek i zainteresowaniem płcią przeciwną. Jest to etap,w którym z reguły nie wiemy co chcemy robić, co byłoby dla nas najlepsze, co tak naprawdę sprawia nam radość. Dlatego często drogę naszej edukacji kreują rodzice, dziadkowie, znajomi czy zwyczajnie moda. 

Kończąc gimnazjum wiedziałam tylko tyle, że lubię język polski. Hmm... w sumie ciężko też było mi samej stwierdzić czy faktycznie go lubię, czy może raczej całkiem nieźle sobie z nim radzę i to sprawia mi radość. Bardzo chciałam dalej uczyć się w liceum i wybrałam profil humanistyczny.Wtedy zaczął się pierwszy kabaret, czyli kierowanie w moją stronę komentarzy w stylu późniejszej pracy w Mc Donaldzie (w żaden sposób nie chcę tu ubliżyć tu osobom pracującym w Maku!), bezrobocia i ogólnie bycia nieukiem. Dotykały mnie one zarówno ze strony znajomych, jak
i rodziny. Jestem w 90% pewna, że każdy "human" kiedyś się z takimi określeniami spotkał. Mi na przekór wszystkim profil zaczął się podobać, zaczęłam się rozwijać, pisać wiersze, reportaże i przeprowadzać wywiady. Zaczęło się dziać, a ja zaczęłam robić to co sprawiało mi przyjemność. Zaczęłam interesować się coraz częściej rzeczami związanymi z morderstwami, ofiarami,przestępstwami. I wtedy nadszedł czas wyboru przedmiotów zdawanych na maturze i studiów.


Zaczęłam zastanawiać się nad spróbowaniem swoich sił w policji lub pracy jako dziennikarz śledczy. Jednakże
o pójściu na bezpieczeństwo narodowe lub kryminologię nikt słyszeć nie chciał, a ponadto było za późno na to żeby nadrobić zaległości z przedmiotów potrzebnych przy rekrutacji (np. biologi, którą miałam tylko w pierwszej klasie liceum). 

Ponieważ całkiem nieźle szedł mi język francuski, osoby dookoła mnie stwierdziły, że może to jest to, co powinnam w życiu robić. Przekonali mnie między innymi argumentami, że tłumacz zarabia całkiem niezłe pieniądze, może mieć nienormowany czas pracy, siedzi w suchym biurze, bla bla bla... I tak wybrałam karierę tłumacza języka francuskiego jako zawód, który miałabym wykonywać przez kolejne 30 lat. I wszyscy szczęśliwi.... dziadkowie, ciotki, wujkowie... Nawet ja - do dnia w którym rozpoczął się rok akademicki.

Owszem, kochałam język francuski. Uwielbiałam rozmawiać w tym języku, uczyć się słówek i wykorzystywać go
w życiu codziennym. Ale cała reszta była dla mnie męczarnią ! Analiza dwunastowiecznych wierszy sprawiała, że dostałam gorączki. Wiecznie oblane egzaminy ustne, gdyż podobno źle wymawiam "r" gardłowe, sprawiały że dostawałam depresji. Godziny siedzenia nad tekstami i ich tłumaczenia, sprawiały że teksty te śniły mi się po nocach. I ciągłe mówienie o tym jaka późniejsza praca nie będzie super, sprawiała że nie potrafiłam o niczym innym myśleć.  


Wiecie co wtedy zaczęłam robić? Pomiędzy jednym a drugim tłumaczeniem tekstów zaczęłam uczyć się przedmiotów które pomogłyby mi w dostaniu się na kryminologię. Stwierdziłam że zdam je dodatkowo i złożyłam deklarację maturalną. Przyłożyłam się do nauki i mimo kilku lat przerwy, zdałam je z bardzo dobrym wynikiem. I wtedy podjęłam decyzję o rzuceniu filologii, która była dla mnie męką. Sama decyzja byłą dla mnie przyjemnością, była zrzuceniem
z siebie wielkiego ciężaru. A gdy rodzina się dowiedziała... był krzyk, płacz, rozpacz i próby szantażu. Tylko mama była po mojej stronie. To jej słowa i popieranie mnie pomogły mi dojrzeć i zrozumieć, że podjęłam dobrą decyzję.  Dostałam się na kryminologię i teraz robię to co  sprawia mi radość. Tak, zdaje sobie sprawę z tego, że prace po tym kierunku znaleźć mi będzie ciężej niż po filologii, ale wreszcie robię to, co kocham.


A morał z mojej długiej historii jest taki :

Kochani, róbcie w życiu to co kochacie ! Słuchajcie swojego serca, nie bójcie się podejmować decyzji, nie bójcie się popełniać błędów. Idźcie przez życie drogą, która według Was jest najlepsza.
I pamiętajcie, że tylko Wy naprawdę wiecie,co jest dla Was najlepsze.

I oczywiście nie chodzi mi tylko o studiowanie. Jest to tylko przykład, który uświadomił mi, jak ważne jest podejmowanie własnych decyzji. I to samo tyczy się edukacji, pracy, zmiany miejsca zamieszkania... wszystkiego, co jest dla nas istotne. 

Czy byłabym teraz szczęśliwym człowiekiem, gdybym poszła drogą którą wybrali dla mnie inni? Nie !
Czy zadowolona wracałabym po pracy do męża i dziecka, robiąc przez 20 lat coś co nie sprawia mi przyjemności? Nie !




Kochani, raz jeszcze... walczcie o siebie. Walczcie o osoby wokół Was, o to, żeby dążyli do swojego własnego szczęścia. Żeby byli w życiu osobami, które z przyjemnością patrzą w swoje odbicie w lustrze.

Zgadzacie się ze mną? 

Miłego, słonecznego i serdecznego dnia kochani !


21 komentarzy:

  1. Dobrze, że potrafiłaś podjąć swoją własną decyzję i sprawić, że jesteś szczęśliwa bo przecież o to w chodzi w życiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bardzo z tego cieszę :). Pozdrawiam Cię serdecznie :*

      Usuń
  2. Doskonały motywujący wpis :) pozwolił mi też spojrzeć na własne decyzje. Czasem kierowne poglądami innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Oto właśnie chodziło pisząc ten tekst. Dużo dla mnie znaczą Twoje słowa i motywują do dalszej pracy :). Życzę Ci powodzenia i wszystkiego dobrego :*.

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis. Bardzo ważne jest to, aby robić w zyciu to co sie kocha. Jestes młoda eiec wszystko przed Toba.Warto sluchac glosu serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak kochana ! :). Wszystkiego dobrego dla Ciebie :*.

      Usuń
  4. Oj tak zawsze powinniśmy robić to co kochamy w życiu i stawiać to co dla nas najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że odważyłaś się pójść własną drogą. I zgadzam się, polski system edukacji jest do d... wybierasz co chcesz robić w wieku zdecydowanie nieodpowiednim do takich decyzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre to jest, bo tak wielu ludzi przez to podejmuje nie taka decyzję jak trzeba. A później brak im odwagi na to żeby coś zmienić. Tak umierają marzenia :(. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :*

      Usuń
  6. Świetny post! Sama prawda, podpisuje się pod nim :) Czasem na przekór wszystkim trzeba podjąć decyzje, żeby być szczęśliwym... Po czasie inni tez to zrozumieją. Ale jeżeli sami o siebie w odpowiednim momencie nie zawalczymy - to nikt tego za nas nie zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! :) Nasze życie jest w naszych rękach. Wszystkiego dobrego kochana :*.

      Usuń
  7. Najważniejsze to robić, to co się czuje. Jeśli zmuszasz się do czegoś, nie oszukujmy się, ale nie będziesz szczęśliwa w życiu. Słyszałam podobne teksty, kiedy wybrałam profil humanistyczny w liceum, a następnie studia na filologii polskiej. Moje studia były ciężkie, nie mam może super wymarzonej pracy po nich, ale wiem, że gdybym miała znów dokonywać wyboru, zrobiłabym to jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi! :) Kochana, najważniejsze jest to, że jest to wymarzona praca dla Ciebie. W końcu nikt za nas do tej pracy chodził nie będzie. Istotne jest też to, żeby nie żałować swoich wyborów. Dziękuje za komentarz, pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą! Trzeba podążać za swoim wewnętrznym głosem, nikt za nas życia nie przeżyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się ze mną zgadzasz :). Serdecznie pozdrawiam i wszystkiego dobrego ! :)

      Usuń
  9. Fantastycznie sie to czytało. Czesm młody człowiek po zło czeniu szkoły podstawowej teraz nie 2ie co chce w życiu dalej robić. I tak system szkolnictwa w polsce jest koszmarny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo że się podobało !:) Dokładnie... i czasami jeden wybór dokonany za "małolata" ciągnie za nami szereg przykrych konsekwencji. Pozdrawiam Cię serdecznie :).

      Usuń
  10. Bardzo mi się podobno to co I jak piszesz :) Obserwuje :)
    www.in-makeup-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. ja z podobnych powodów rzuciłam filpol, analizowanie każdej głoski doprowadzało mnie do wścieklizny, dziś się z tego śmieję, ale wesoło mi wtedy nie było ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Młoda mama z pasją , Blogger